
Bokashi to metoda fermentacji odpadków organicznych w warunkach beztlenowych.
Zamiast czekać miesiącami, aż resztki rozłożą się w kompostowniku, możemy najpierw poddać je fermentacji przy pomocy pożytecznych bakterii i drożdży.
Brzmi niepozornie, al ostrzegam: bokashi potrafi wciągnąć. Od niedawna sama łapię się na tym, że patrzę na obierki nie jak na śmieci, tylko jak na przyszły nawóz. Niczym krocionóg albo wyjątkowo ambitna bakteria postanowiłam PRZETWARZAĆ, ROZBRAJAĆ i ROZKŁADAĆ wszystko, co organiczne.
Dlaczego zaczęłam robić bokashi?
Do tej pory wszystkie moje odpadki kuchenne trafiały do kompostownika razem z tekturą, zrębkami, chwastami i innymi ogrodowymi resztkami. Działało, ale miało swoje wady. Po pierwsze czas – trwało to bardzo długo
Po drugie – niektóre warzywa najwyraźniej nie pogodziły się ze swoim losem i próbowały wrócić do życia. Ziemniaki czy warzywa korzeniowe regularnie urządzały sobie odrodzenie biologiczne w środku kompostownika.
Po trzecie – teoria kompostowania mówi o zachowaniu odpowiednich proporcji materiałów zielonych (azotowych) i brązowych (węglowych). W praktyce często wygląda to tak, że wrzucamy to, co akurat mamy pod ręką, a równowaga zostaje problemem na przyszłość – później obiecujemy sobie, poprawę, która nie nadchodzi.
Owszem, można kupować aktywatory kompostowe, ale każdy ogrodnik wie, jak szybko rośnie kolekcja drogich pudełeczek z magicznymi granulkami.
A ja potrzebuję naprawdę dużo kompostu. Mój ogród leży na glebie mocno naznaczonej działalnością lodowca, więc każda dodatkowa porcja materii organicznej jest na wagę złota. Żarłoczne róże domagają się kompostu jesienią, dynia wiosną, nowe grządki (obiecywałam sobie, że kolejnej nie będzie) też wymagają wzbogacenia kompostem.
Co daje bokashi?
Bokashi rozwiązuje kilka problemów jednocześnie:
- przyspiesza rozkład odpadków na kompoście
- działa jak naturalny aktywator kompostu
- pozwala zagospodarować większość odpadków kuchennych, również tych trudnych, których nie poleca się kompostować
- produkuje płynny nawóz
- jest bardzo tanie, szczególnie gdy samodzielnie namnażamy starter.
Po około dwóch tygodniach fermentacji materiał trafia do kompostownika już częściowo przetworzony i rozkłada się znacznie szybciej niż zwykłe resztki kuchenne.
Starter bokashi – serce całego procesu
Do fermentacji potrzebujemy startera bokashi, czyli otrąb zaszczepionych pożytecznymi mikroorganizmami, które będą fermentowały nasze odpadki.
Można kupić gotowy preparat, ale jeśli chcecie naprawdę obniżyć koszty, warto rozmnożyć bakterie samodzielnie.
Jak rozmnożyć starter do bokashi?






Potrzebne będą:
- 1 kg startera bokashi kupionego w sklepie (cena na rok 2026 – ok. 30 zł za 2 kg)
- 5 kg otrąb (cena na rok 2026 – 14 zł)
- 1 kg melasy buraczanej (cena na rok 2026 – ok. 30 zł za 7kg baniak)
- 3 l wody
- 2 wiadra – koniecznie poszukajcie na allegro / vinted / olx – często są w sprzedaży używane wiadra z pokrywkami za grosze np. po produktach spożywczych kupowanych w hurcie. Ja zapłaciłam 45 zł za 10 wiader 25 litrowych, przy czym cena w markecie budowlanym to 12 zł za jedno wiadro
- 2 worki plastikowe – ja użyłam próżniowych worków do ubrań, ale mogą być zwyczajne worki na śmieci
- Rękawiczki gumowe – przydadzą się do mieszania – roztwór będzie lepki
Jak rozmnożyć bakterie?
- Wymieszaj dokładnie 1kg gotowego startera bokashi z 5kg otrąb
- W drugim wiadrze rozpuść 1 kg melasy buraczanej w 3 litrach wody
- Polewaj otręby roztworem i dokładnie mieszaj.
- Prawidłowo nawilżona mieszanka po ściśnięciu w dłoni tworzy grudkę, ale nie kapie z niej woda. Jeśli do osiągnięcia dobrej wilgotności zabraknie Ci roztworu to możesz dolać wody.
- Zapakuj całość do worków, usuwając większość powietrza. Nie wypompowuj jednak powietrza tak, żeby worek był mocno ściśnięty jak kamień. Rozmnażające się bakterie będą produkowały gaz.
- Odstaw na około 2 tygodnie w ciepłe miejsce.
- Co kilka dni wypuść nagromadzony gaz. Nie panikujcie – zapach będzie bardziej przypominał browar niż katastrofę sanitarną.
- Po zakończeniu fermentacji wysusz otręby i przechowuj w szczelnym pojemniku. Możesz je rozłożyć na tekturach lub folii a później zapakować w plastikowe wiadereczka / słoiki i trzymać przy wiadrze do produkcji bokashi
Gotowe. Właśnie wyprodukowaliście sporą ilość startera za ułamek sklepowej ceny.
Jak zrobić wiadro bokashi DIY?
Gotowe pojemniki bokashi potrafią kosztować 150–300 zł. Tymczasem równie dobrze działa zestaw zrobiony z trzech zwykłych wiader.
Potrzebujesz
- 3 identycznych wiader, w tym jedno z pokrywką
- wiertarki lub wkrętarki
- wiertła 4 mm – 6 mm
Budowa pojemnika
Dolne wiadro – zbiornik na płyn powstający podczas fermentacji.
Środkowe wiadro – pojemnik na odpadki. W dnie należy wywiercić kilkanaście otworów.
Górne wiadro – obciążnik. Napełnij je wodą, zamknij pokrywkę i używaj do dociskania materiału.
Szczegóły budowy pokazuje infografika poniżej.

Jak używać bokashi?
No dobrze. Macie już własną małą świątynię gnicia. Czas na najprzyjemniejszą część – ROZKŁAD.
Do pojemnika można wrzucać większość odpadków kuchennych:
- warzywa i owoce w każdej postaci
- cytrusy też
- skorupki jaj, jaja
- pieczywo, wyroby cukiernicze
- ryż, makarony, kasze, kluski
- fusy z kawy
- liście herbaty (większość torebek nie jest 100% z celulozy więc nie polecam)
- niewielkie ilości gotowanego mięsa i ryb
- jogurty i nabiał
- papierowe ręczniki i niewielkie ilości papieru
Nie przesadzajcie natomiast z tłuszczem, olejem czy dużymi kośćmi. Najlepiej rozdrobnić odpadki przed wrzuceniem. Dzięki temu bakterie szybciej wykonają swoją pracę, a w pojemniku pozostanie mniej powietrza.
Każdą warstwę odpadków posypcie kilkoma łyżkami startera bokashi.
Po zapełnieniu wiadra pozostawcie je na około dwa tygodnie do fermentacji.
W chłodnych miesiącach proces przebiega wolniej, dlatego zimą warto przechowywać pojemnik w piwnicy, garażu lub innym miejscu z dodatnią temperaturą.
Co zrobić z płynem bokashi?
Co kilka dni warto zlać płyn zbierający się w dolnym wiadrze.
Po rozcieńczeniu wodą może służyć jako nawóz do roślin ozdobnych. Jest kwaśny, dlatego stosujcie go ostrożnie i unikajcie roślin preferujących zasadowe podłoże. Rozcieńczamy mocno:
Co zrobić z odpadkami po fermentacji?
Po około dwóch tygodniach materiał zgromadzony w wiaderku będzie pachniał lekko kwaśno, nieco kiszonkowo lub piwnie. To dobry znak.
Tak przygotowane odpadki można:
- wrzucić do kompostownika,
- wkopać w pryzmę kompostową jako aktywator,
- zakopać bezpośrednio w rabatach ozdobnych, ale uwaga: możecie przyciągać pędraki i inne szkodniki korzeni więc lepiej w pewnej odległości od drzewek i krzewów
W kompoście rozłożą się znacznie szybciej niż świeże resztki kuchenne i wzbogacą go w cenną materię organiczną.
Czy bokashi śmierdzi?
To pytanie pojawia się zawsze.
Ku mojemu zaskoczeniu – nie bardzo.
Najbardziej intensywnie pachnie płyn fermentacyjny. Same wiadra wydzielają raczej zapach przypominający kiszonki lub fermentujące zboże niż typowy odór gnijących odpadków.
Bokashi uzależnia bardziej niż myślisz
Po pewnym czasie możecie zacząć terroryzować domowników pytaniami:
– Będziesz to jeszcze jadł?
– Nie.
– To świetnie. Wrzucę do bokashi
I chyba właśnie to najbardziej podoba mi się w tej metodzie.
Fajnie jest robić coś pożytecznego z odpadków, zazwyczaj jako ludzie zaśmiecamy ziemię więc powinniśmy się cieszyć za każdym razem, kiedy wytwarzamy coś pożytecznego, przetwarzamy materię w coś, co będzie później odżywczym eliksirem dla ogrodu.


