
Dawno nie pojawił się nowy wpis na blogu gardenandhens.com. Dużo różnych zajęć nie pozwalało mi na regularne publikacje tak jak to było wcześniej.
Na blogu zostały też wprowadzone pewne zmiany. Nie będę już publikować materiałów w mediach społecznościowych, przynajmniej nie na Instagramie i Facebooku. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do społecznościówek tego typu, jednak przemogłam się żeby założyć tam konta w celu promowania strony. Niestety bardzo mnie to zmęczyło.
Ten format gdzie promowane są określone style wypowiedzi, clickbaitowe tytuły, filmiki nacechowane sztucznie podbitymi emocjami – to nie dla mnie. Podobnie też zaczęłam podchodzić do kwestii SEO – uważam, że pisanie artykułów „pod pozycjonowanie w wyszukiwarce” niszczy prawdziwe blogowanie i dziennikarstwo.
Czy naprawdę nie czyta się już mniej krzykliwych treści? Czy serio mówienie o kurach albo o ogrodzie musi już krzyczeć z daleka chwytliwym, „klikalnym” tytułem w stylu „10 rzeczy, których nie wolno Ci robić zimą w ogrodzie!” – czy tak ma to wyglądać? Zastanówmy się czy chcemy, żeby każda strona była podobna, każda rzecz musiała opierać się na psychologicznych sztuczkach. Ja nie chcę żyć w takim świecie. Jeśli drogi czytelniku lubisz nadal gardenandhens.com po prostu poleć nas znajomemu wysyłając link, albo jeszcze lepiej – wspomnij o mojej stronie w rozmowie na żywo. Będzie mi bardzo miło.
Przejdźmy teraz do tego, co powinno się tu pojawić wcześniej, ale nigdy nie jest za późno na kilka przypomnień.
O czym pamiętać zimą?
Zimą ogród tylko pozornie zasypia. Rośliny wciąż są żywe, choć ich procesy biologiczne uległy zmianie, niektóre spowolniły to wciąż jest to życie. Niektóre rośliny świetnie radzą sobie z niskimi temperaturami, niektóre wymagają szczególnej ochrony. Tu warto zaznaczyć, że często nie temperatura jest największym zagrożeniem, a susza. Gdy woda zamarza roślina nie może jej pobrać. Gdy mamy pokrywę śnieżną, roślina jest okryta, pod spodem ziemia jest wilgotna. Gorsza jest sytuacja gdy mamy duży mróz i brak pokrywy śnieżnej. Wtedy rośliny są odsłonięte, wystawione na zimno, jednocześnie nie dadzą rady pobrać wody. Wyschną. Dlatego szczególną uwagę zwróć na takie momenty gdy nie ma śniegu i temperatury są bardzo niskie.
Do okrycia roślin czasem wystarczy kopiec z kory – tak robimy w przypadku róż, warstwą ściółki okrywam też miejsca gdzie są posadzone cebule. W przypadku klonów palmowych, azalii warto pomyśleć o włókninie albo snopku z traw, stroiszu z gałązek iglastych – jakiejś naturalnej alternatywie.
Ptaki dzikie – jak pomagać przetrwać zimę.
Pamiętaj zimą o ptakach, które wspaniale uprzyjemniają przebywanie w ogrodzie. Mamy mniej śnieżnych zim, przy których bardzo trudno jest znaleźć im pożywienie, ale jednocześnie kurczą się miejsca z dziką roślinnością z której zasobów ptaki korzystają.
Karmnik dla ptaków to też duża radość z obserwacji. Powieś karmnik w miejscu najmniej narażonym na atak kota – haczyk na ścianie, na którą się nie wdrapie kot, gałąź z karmnikiem umocowanym na sznurku daleko od pnia – to dobre miejsca. Jednocześnie pamiętaj, że musisz też co jakiś czas dbać o uzupełnienie karmnika. Jeśli już decydujesz się dokarmiać ptaki nie odbieraj im nagle stołówki – to nie fair.
Jeśli chodzi o to co możesz zawieszać dla ptaków – mogą to być owoce – jabłka, gruszki, ziarno, specjalne kule tłuszczowe z ziarnem. Karma dla ptaków dzikich w dużych workach jest dostępna w marketach typu Jula (nie, to nie jest reklama, ale sklep jest fajny więc polecam…). Zawieszenie słonecznika to też dobry pomysł. Jeśli masz większe, bardziej dzikie podwórko to możliwe, że przychodzą do Ciebie bażanty – ich tropy poznasz po tym, że wyglądają na śniegu jak strzałki. Dla bażantów możesz zostawić resztki warzyw na otwartym kompostowniku – chętnie do nich przyjdą.
Kury i inne podwórkowe zwierzęta

Nie zapominaj, że im też zimą jest znacznie trudniej. Kury nie muszą mieć szczególnie ciepło (o ile nie hodujesz jakiejś mało opierzonej rasy), ich puch jest świetną izolacją. Moje kury mimo zimna i tak cały dzień wolą spędzić na zewnątrz i szczególnie nie widać żeby mróz był przeszkodą. Niebezpieczne jest przegrzanie zwierząt, a później wypuszczenie ich na zimno – więc żadna przesada nie jest dobra. Jeśli masz nieocieplony, bardzo zimny kurnik to nie jest błędem dogrzanie go w zimie przy największych mrozach – ale nie robimy kurom sauny ani szoku termicznego. Ja drewnianego, ocieplonego kurnika na razie nie dogrzewam, wietrzę go w dzień. Pamiętaj, że mnóstwo chorób bierze się z zawilgoconej ściółki. To jest największe niebezpieczeństwo.
Jeśli chodzi o wolierę – osłoniliśmy ją matą wiklinową z jednej strony, żeby przy złej pogodzie nie wiało tak bardzo i nie nawiewało śniegu. Kury wypuszczam z woliery żeby pochodziły po większym terenie, ale nie robię tego gdy jest śnieg – wtedy siedzą sobie w zadaszonej wolierze na słomianej ściółce. Silki i kochiny mają mocno opierzone łapki – przy brodzeniu w śniegu może im się osadzać lód, mogą się porobić odmrożenia, odgniecenia.
Woda i jedzenie dla kur zimą
Super przydatny okazał się podgrzewacz do poidła. Nie konsumuje bardzo dużo prądu, bo podgrzanie wody jest minimalne – na tyle żeby nie zamarzała. To taka podstawka podłączana kablem do prądu, na której stawiamy normalne odwracane poidło. Dzięki temu nie musimy kilka razy na dzień zanosić wody gdy jest mróz.
W zimie warto zadbać o dobrą dietę dla kur – dodatek ciepłych, ugotowanych warzyw na pewno je rozgrzeje. Moje kury mniej chętnie zjadają zimą surowe warzywa. Do picia poza dawanymi co jakiś czas witaminami dodaję na zmianę czosnek. W sprzedaży dostępne są gotowe koncentraty z czosnku co ułatwia sprawę. Oczywiście świeży rozgnieciony czosnek to bardzo dobry, zdrowy dodatek – dla nas również.
Koty podwórkowe, koty niczyje
W idealnym świecie wszystkie koty grzałyby się na kanapie albo w łóżku. Niestety tak nie jest, sama mam kilka kotów w domu, ale pozostałe dwa, które przygarnęliśmy to koty podwórkowe. Pamiętajcie, że im jest też ciężko i zimno. Postawienie budki z drewna w osłoniętym od wiatru miejscu i wyścielenie jej słomą da kotom dobre schronienie.
Nie wkładajcie do domków tekstyliów – w prawdzie nasz kot ma wełniany kocyk, ale jest to dodatek – największą rolę odgrywa słoma. Słoma dzięki temu, że jest pusta w środku dobrze izoluje od mrozu, poza tym nie gnije, nie zalęgają się w niej robaki. Dlatego właśnie dla zwierząt używamy słomy. Co roku wymień ją na świeżą.
Nawet jeśli nie masz kota, ale wiesz, że kręci się obok jakiś kot, którego losem nikt się nie przejmuje – pomyśl czy nie przygarnąć takiego towarzysza, choćby i jako podwórkowego kompana. Nie wiem co siedzi w głowie kota, ale ja mam ich siedem, każdy ma jakąś historię za sobą i myślę, czuję, że są wdzięczne.


