Jak odkwoczyć kurę i jak ją odróżnić

Nasze kury to 6 silek, 3 brahmy i 3 kochiny miniaturowe. Silki są znane z tego, że są świetnymi matkami. Niestety to co raz może być zaletą innym razem staje się przekleństwem i uciążliwością. Kura, która zaczyna kwoczyć nieustannie chce wysiadywać jaja, siedzieć na gnieździe kosztem siebie samej. Taka kura gdy się bardzo uprze nie chce za nic wyjść z gniazda, uporczywie na nie wraca i często ignoruje nawet swoje własne potrzeby – chudnie, marnieje – jednym słowem poświęca całą swoją energię na wysiadywanie. Gdy mówię energię mam tu też na myśli dosłownie ciepło jakie kura wtedy wytwarza – jej brzuszek potrafi być cieplejszy w tym czasie o kilka stopni. Kura zamieniona w generator ciepła = kwoka.

Nasze kury weszły w okres nieśności jesienią. Co ciekawe część z nich po krótkim czasie zaczęła kwoczyć… O ile kilka z nich wystarczyło zwyczajnie wynosić regularnie z kurnika na wybieg, żeby zapomniały na ten moment o macierzyństwie, to dwie zawodniczki okazały się wyjątkowo twarde. Jak sobie poradziliśmy dowiesz się w dalszej części artykułu.

Dlaczego czasem kury trzeba odkwoczyć i czy to humanitarne?

Niektóre rasy kur, zwłaszcza te wykorzystywane w masowych hodowlach nie mają instynktu kwoczenia, ponieważ wieloletnia selekcja wyeliminowała cechy, które ograniczały nieśność i wyłączały takie kury z produkcji jaj. Jednak wiele ras ozdobnych, gdzie selekcja nie dotyczyła tych cech to wciąż ptaki o silnych instynktach wysiadywania. W hodowli, gdzie zależy komuś na rozmnożeniu kur to oczywiście dobra cecha – choć już teraz elektroniczne inkubatory do jaj ułatwiają kwestię i kwoka nie koniecznie jest potrzebna, żeby mieć pisklęta. Z tego co wiem, niektórzy hodowcy korzystają również z predyspozycji ras takich jak silkie, żeby wysiadywały jaja innych ras.

W malutkim, przydomowym kurniku pozwolenie wszystkim na wysiadywanie byłoby katastrofą – wyobraźcie sobie, że każda kura nagle zapragnie być matką… Oczywiście kury ozdobne łatwo jest oddać lub sprzedać, ale gorzej z kogutkami. Zazwyczaj buduje się strukturę stada na zasadzie wielu kur i jednego koguta. To rozwiązuje kwestię konfliktów między samcami, kury nie wymęczone ciągłymi zalotami, taka struktura stada jest po prostu dla tych ptaków bardziej naturalna. Dlatego też decydując się na rozmnożenie kur (o ile ich nie zjadacie, a ja nie zamierzam) musicie zawsze się zastanowić czy macie dla nich miejsce, co zrobicie jeśli będzie więcej kogutków. I właśnie tu dochodzimy do problemu, przed którym posiadacz stadka kur prędzej czy później stanie – jak odkwoczyć kurę?

Sposoby na odkwoczenie kury

Opisy niektórych metod w internecie i na grupach facebookowych były dla mnie nieakceptowalne. No ale jakoś trzeba było problem rozwiązać. Jedna z kur była wyjątkowo uparta i nie chciała schodzić z gniazda. Doszło już do tego, że nawet wyniesiona z kurnika, żeby zjadła trochę ziarna, robiła „PAC!” na ziemię z lekko rozchylonymi skrzydłami i znowu przybierała pozę do wysiadywania. Istne szaleństwo. Dodam, że nasz kogut jeszcze jest młodym knypkiem i z tego wysiadywania niezalężonych jaj nic by się nie wykluło. Kura marniała, my się martwiliśmy. Metody „ludowe” z internetu polegające na ochłodzeniu brzuszka kury wodą nie bardzo działały, pora też nie była sprzyjająca żeby kurę wyziębić. Ostatecznie nasza czarna silka – Inka została wysuszona suszarką i sobie odpuściliśmy kolejne takie próby.

Najlepszą metodą okazała się konsekwencja i czas – taką kurę należy oddzielić do pomieszczenia bez możliwości gniazdowania na kilka dni. Brak ściółki, miejsce inne niż to, do którego kura przywykła powoduje, że zmieni zdanie na temat macierzyństwa – oczywiście na jakiś czas. Jeśli zbyt wcześnie przywrócimy ją do stada może wrócić do kwoczenia. U nas to trwało jakieś 3-4 dni w osobnym mniejszym kurniku, bez ściółki.

Znakowanie kur w przydomowym kurniku

akcesoria do znakowania kur

Jeszcze jednym wyzwaniem, z którym się spotkaliśmy okazało się rozróżnienie kur. Bo skąd wiedzieć mając 4 identyczne czarne silkie, która właśnie kwoczy, a która przyszła tylko posiedzieć i znieść jajko? Najpierw próbowaliśmy użyć kolorowej gumeczki założonej na czuprynę – tak sprawdzaliśmy kilka razy w ciągu dnia czy kura z fryzurą w kok wciąż przebywa na gnieździe. Niestety kura zapragnęła się podrapać po głowie i ściągnęła gumeczkę jednocześnie wyrywając sobie kilka piór – nie polecam tej metody. Istnieje też ryzyko, że taka gumka zostanie zjedzona jeśli się rozerwie, pomysł był słaby.
Druga opcja to były obrączki dla kur. To jest opcja dość kłopotliwa jeśli chodzi o silkie bo one są bardzo drobnymi kurkami, poza tym są tak puchate, że bardzo słabo widać obrączkę.
Wtedy wykombinowałam coś jeszcze – można zakupić kredę dla dzieci do „farbowania” włosów – to jest kolorowa kreda, którą można zamoczyć i przejechać np. po jednym piórku na ogonie żeby je zabarwić i taką kurę jakiś czas rozpoznawać. Dobra, tymczasowa metoda, produkt jest dla dzieci więc z założenia nie powinien być toksyczny, a na pewno nie w ilości niezbędnej do tego, żeby na jakiś czas móc odróżnić kurę po kolorowym piórku 🙂

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry